Dziennik 08.02.1953 – 14.04.1953
Dziennik otwiera krótka wzmianka o kolegach Agnieszki Osieckiej, którzy bez pozwolenia autorki przeczytali jej starsze dzienniki (poetka zawarła w nich niepochlebne opinie na ich temat).
Dziennik otwiera krótka wzmianka o kolegach Agnieszki Osieckiej, którzy bez pozwolenia autorki przeczytali jej starsze dzienniki (poetka zawarła w nich niepochlebne opinie na ich temat).
Dziennik otwiera krótka historia z planowanego cyklu, zatytułowanego przez autorkę Quo Vadis Polona, poświęconego bieżącej sytuacji w Polsce. Bohaterem opowieści jest młody chłopak, Antek, który przed laty brał udział w powstaniu warszawskim. Zadenuncjowany po latach przez swojego przyjaciela za przechowywanie w domu broni ukrytej na wypadek powstania, padł ofiarą brutalnych przesłuchań ze strony Urzędu Bezpieczeństwa, które uczyniły z niego kalekę. W zamyśle Osieckiej jej dzieło miało stać się formą opozycji dla codziennej propagandy władz państwa.
Zeszyt prowadzony przez Agnieszkę Osiecką pomiędzy 25 lipca 1951 r. a 18 lutego 1952 r. stanowi zapis przypadkowych, bieżących zdarzeń i planów autorki. Odnotowuje ona w nim informacje o czytanych książkach, zawodach sportowych, treningach, pracach domowych, wypracowaniach itd. Dużo miejsca w dzienniku zajmują cytaty z różnych autorów, nierzadko zestawiane ze sobą w formie „dyskusji”. Przykładem mogą być tutaj cytaty z Maksyma Gorkiego, Edwarda Abramowskiego, Stanisława Przybyszewskiego i Sokratesa.
Dziennik otwierają przemyślenia Agnieszki Osieckiej na temat kochających się w niej chłopców. Następnie diarystka bardzo szybko przechodzi do relacjonowania bieżących wydarzeń z życia swojej szkoły. Wpisy koncentrują się na kwestii ocen, przyjaźni oraz nastoletnich miłości: „Jednego Stach nie chce zrozumieć – mego stosunku do Ludwika. I tu ja Go rozumiem – po prostu nie wierzy mi i ma po temu wszelkie podstawy, prawo niejako. Męczę się tym strasznie. Męczymy się oboje. I chociaż Stach dla mnie zrezygnował ze wszystkiego, czego tylko chciałam, ja nie chcę zrezygnować dlań z człowieka.
Dziennik Agnieszki Osieckiej, prowadzony od połowy listopada do końca grudnia 1950 r., w większej części poświęcony jest sprawom sercowym autorki, a także szkole. Warto zwrócić uwagę na kilka innych wpisów, w których Osiecka przedstawia swoje poglądy na temat przedstawicieli poszczególnych państw, które brały udział w Kongresie Pokoju, zorganizowanym w Warszawie w 1950 r. (autorka brała w nim udział w roli tłumaczki): „Zła jestem, że nie postarałam się być choć raz na obradach i że nie uparłam się, żeby iść wtedy, gdy ojciec to proponował, do Bristolu. Bardzo żałuję.
Trzeci zeszyt wspomnień Heleny Garszyńskiej rozpoczyna się w dniu końcowych egzaminów w Hotelu Lambert, po których nastąpił długo wyczekiwany przez rodzinę autorki jej powrót do domu: „Na drugi dzień było w Dzienniku Poznańskim sprawozdanie z Rozdania Nagród w Hotelu Lambert. Redaktor Franciszek Dobrowolski nie omieszkał dodać, że popisywała się deklamacją i dostała kilka nagród Helena Jarochowska, córka słynnego historyka Kazimierza. Wielce to połechtało moją miłość własną, jak również mojej matki” (k. 10r).
Czternasty zeszyt dziennika Romualdy Baudouin de Courtenay obejmuje okres od 18 czerwca do 23 października 1922 r. Pierwszy wpis mówi o tym, że dzieci autorki (oprócz Eweliny, która właśnie przyjechała z Sulejówka od Zofii Kirkor-Kiedroniowej, ale wkrótce wyrusza do Grecji) wyjechały każde do innego miasta, do własnej rodziny (Cezaria do Wilna, Świętosław do Niedziałek) lub do pracy (Zofia maluje w Jarosławiu; w pewnym momencie, z powodu choroby córki i zbliżającej się operacji, Romualda będzie zmuszona wyjechać do Jarosławia). Diarystka ma teraz więcej czasu, dlatego więcej pisze.
Czwarty tom wspomnień Amelii Łączyńskiej otwierają charakterystyka rodziny męża, Zygmunta Łączyńskiego, oraz opis pierwszych tygodni małżeństwa: „Po miodowym tygodniu spędzonym w pensjonacie Chramca w Zakopanem ruszyliśmy samochodem do Lwowa. Jechaliśmy przez tereny niedawnych bitew i kraj spustoszony. Spalone wsie, domy rozbite artyleryjskimi pociskami robiły przygnębiające wrażenie, ale nie pozbawiały mnie ochoty do życia i zapału do odbudowy własnego gniazda” (k. 6r). Kolejne karty wspomnień poświęciła autorka m.in.
Trzeci tom wspomnień Amelii Łączyńskiej otwiera przeprowadzka do Krakowa i wejście autorki w wiek „panny do wzięcia”. Z typowym dla siebie humorem i swobodą opisuje więc miejską socjetę, nie oszczędzając żadnej rodziny: „Najstarszy Adam [Konopka] ożeniony z Muszką Czermińską (właściciel Modlnicy) mieszkał we Lwowie, gdzie miał posadę w banku. Przezywano go papieżem, bo był bardzo klerykalny, co w praktyce objawiło się niezwykle licznym potomstwem. Dopiero po dziesiątym dziecku nastąpił koniec naturalnego przyrostu [...]” (k. 19r).
Podobnie jak poprzednie dzienniki także i ten – pisany na dwa lata przed śmiercią Dobrzyńskiej-Rybickiej, jest skoncentrowany na kwestii religijności autorki. Ludwika odnotowuje swoje przeżycia duchowe, odstępstwa od ascezy oraz mniejsze i większe grzechy: „Trzeba znosić moją nędzę jako Krzyż, a nawet ta nędza i upadki mogą być skutecznym środkiem do postępu wzwyż” (k. 27v). Ze względu na zaawansowany wiek autorka postanawia rzadziej uczestniczyć w sakramentach pokuty i eucharystii.