publikacje

Wróć do listy

Wspomnienie o Halinie Wasilewskiej (pierwowzorze jednego z aniołów w ołtarzu Matki Boskiej Anielskiej w kościele O.O. Jezuitów w Krakowie przy ul. Kopernika)

Pierwotnie, jak się zdaje, zapisany tekst mówiony, do którego Dłuska odręcznie dopisała uzupełnienie. Jest to niedługi życiorys starszej siostry Wandy Wasilewskiej, dla którego punkt wyjścia stanowią historia osobistej znajomości Haliny i Marii i przytoczenie historii o tym, jak Halszka została modelką do rzeźby jednego z aniołów w ołtarzu kościoła Jezuitów w Krakowie. Wspomnienie… warto odnotować nie tylko ze względów autobiograficznych, ale również dlatego, że w jego obrębie Dłuska przytacza krótki wiersz, który napisała na początku przyjaźni z Wasilewską pod wpływem wspólnego spaceru za miastem, gdy zachwycił ją sposób, w jaki Halina sięgała po owoc gruszy, współtworząc wraz z drzewem czarowny w oczach uczonej obraz:

„Kiedy podeszłaś do tej białej gruszy

Co kwitła cicho w wiosennych snów tchnieniu,

Wydała mi się, żeście jednej duszy –

Ty i to drzewo w kwietnym rozmodleniu.

 

Wysoko wzniosłaś ręce ponad głową,

Po kwiat sięgając, i w tym ruchu dłoni

Było to samo niemych tęsknot słowo,

Co w niepochwytnej lotnej kwiatów woni.

 

I były równie czyste i nietknięte,

Równie tęskniące za snami złotymi

I jak gałązki, choć w niebo rozpięte –

Korzeniem życia przynależne ziemi.”

Pomimo że trudno określić dokładną datę jego powstania, to wiersz ów wpisuje się stylistycznie w poetykę (wraz z wierszami zapisanymi na kartach młodzieńczego pamiętnika) Dłuskiej z początku lat 20. Warto dodać, że przytoczony wiersz nie jest jedynym utworem literackim, w którym Dłuska wprowadza postać „Halszki” oraz sceny z ich osobistej znajomości.

Wspomnienie… badaczki skupia się w dużej mierze na wyjątkowej urodzie Haliny, która częściowo była również impulsem twórczym dla przytoczonego w poprzednim rozdziale wiersza: „odznaczała się pięknością niezwykłą i niezwykle szlachetną. Powiedziałabym uduchowioną, a przytem przez wysoki wzrost, barczystą budowę i włosy, puszczone swobodnie i obcięte powyżej ramion (przypominało to grzywy młodych rycerzy z dawnych wizerunków) – jakby trochę męską. (…) kiedy na moście Dębnickim spotkałam Halszkę: wysoką, skupioną, piękną i jak gdyby trochę nieobecną dziewczynę i stanęłam z wrażenia, jak gdybym spotkała zjawisko z piętnem z innego świata (…) I jeszcze jeden epizod związany z jej urodą, w której patrzących na nią uderzało coś więcej niż piękność – niezwykła jakaś czystość i podniosłość. – Tym razem to epizod ze wspólnych naszych spacerów zamiejskich. – Była wiosna, wspięłyśmy się na wzgórze na peryferiach Podgórza. Byłyśmy już na terenie łąk i pól. I oto przed nami miedza, a na niej samotna grusza polna cała w kwiatach. Przepiękna. A zarazem kusząca możliwością narwania tych cudnych białych kwiatów. Dla mnie były za wysoko. Stanęłam o parę kroków w podziwie. Ale Halszka podeszła bliżej. Znacznie wyższa ode mnie wspięła się na palce i wzniesionymi rękami dosięgła gałęzi i kwiatów. Ręce jej były duże, białe i też piękne, a uduchowiona piękna jej twarz, tchnąca czystością, zwrócona ku górze wydawała się jednym z nimi. Patrzyłam na ten obraz w podziwie, a wróciwszy do domu napisałam o tym wiersz”.

Ostanie spotkanie z Haliną miało miejsce w ogarniętym wojną Lwowie, Dłuska w końcowych partiach Wspomnienia…opisuje losy Wasilewskiej najpierw w czasie walk o miasto, a następnie jej przedostanie się do Warszawy i ostatecznie emigrację do Anglii: „Kiedy widać już było upadek Warszawy, a Lwów się jeszcze bronił, bo był dalej, wysłano do Lwowa Halszkę, żeby objęła dowództwo nad grupą ochotniczą Polek i pokierowała nimi. Zrobiła to. Były one w pewnym momencie na przedpolu Lwowa jeszcze w czasie walk, a kiedy się walki skończyły i Lwów się poddał, wiadomość o kapitulacji nie wszędzie dotarła i była z tego powodu straszna masakra. Halszka zdołała dotrzeć na peryferia i ściągnąć te dziewczyny, tak że ani jedna nie padła ofiarą i uratowały się wszystkie. Halszka pozostała na miejscu, aż do momentu, kiedy ją tajne dowództwo wojskowe wezwało do Warszawy, przygotowując powstanie. Brała udział w Powstaniu Warszawskim. Nie zginęła tam, ale już należała do tego exodusu końcowego, przymusowego wychodzenia. Znalazła się potem po jakichś perypetiach w Anglii i tam zmarła na gruźlicę kręgosłupa (jeśli się nie mylę). Ale to była nasza prawdziwa Joanna D’Arc naszych czasów, naszych dwóch wojen. To była jej natura heroiczna, niezłomna i rzeczywiście wspaniała. Zostawiła mi naprawdę cudowne wspomnienia”.

Autor/Autorka: 
Miejsce powstania: 
Kraków
Opis fizyczny: 
17 s. rkp.; 3 s. masz.
Postać: 
luźne kartki
Technika zapisu: 
rękopis
Język: 
Polski
Miejsce przechowywania: 
Dostępność: 
dostępny do celów badawczych
Data powstania: 
1980
Stan zachowania: 
dobry
Sygnatura: 
Przyb. 156/08
Uwagi: 
Wersja maszynopisowa podpisana: "Notował ksiądz S. Ziemiański TJ". Wersja rękopiśmienna zapisana na kartkach zeszytu w kratkę niebieskim długopisem.
Słowo kluczowe 1: 
Słowo kluczowe 2: 
Słowo kluczowe 3: 
Główne tematy: 
przyjaźń, Halina Wasilewska, przedwojenny Kraków
Nazwa geograficzna - słowo kluczowe: 
Zakres chronologiczny: 
Od 1920 do 1961
Nośnik informacji: 
papier
Gatunek: 
pamiętnik/wspomnienia