Urywki pamiętnika 16 I 1878 – 6 VII 1878
Fragmenty dziennika Marii Bartusówny z okresu od stycznia do lipca 1878 r. podzielić można na trzy, nierówne pod względem objętości części, poświęcone trzem głównym tematom. W części pierwszej poetka wspomina nieszczęśliwą miłość do nienazwanego z imienia mężczyzny (skądinąd wiemy dziś, że chodzi o Mieczysława Wąsowicza, wydawcę pisma krytyczno-społecznego „Jutrzenka”, gdzie Bartusówna publikowała swoje teksty), który złamał jej serce, wyjechawszy na studia zagraniczne. W ich trakcie poznał „niezbyt ładną Niemkę” i postanowił się z nią ożenić. Nie bez satysfakcji poetka podaje informację, że zrobił to, ponieważ krążyła plotka, jakoby kobieta posiadała duży posag – co okazało się nieprawdą. Historię swojego uczucia Bartusówna przyrównuje do wystawianego na scenie dramatu, w którym jej ukochany wciela się w rolę komedianta, grającego jedynie miłość, tak jak udają ją wszyscy wokół („alboż życie nie jest sztuką? alboż świat nie jest teatrem?” – s. 5). Tę część pamiętnika zamyka wpis poetki, w którym żali się, że zmuszona jest wyprowadzić się ze swojego niewielkiego, przytulnego, samodzielnie urządzonego i skrupulatnie opisanego na kartach pamiętnika mieszkanka.
Druga część pamiętnika opisuje starania poetki o zdobycie wymarzonej pracy aktorki teatralnej. Z jej wypowiedzi przebija dominujące w ówczesnym społeczeństwie przeświadczenie, że aktorka to „kobieta upadła” – dla siebie samej nie widzi jednak ryzyka w tym zawodzie, gdyż jak sama twierdzi, jest ponad wszelkie pokusy, z powodu których upadają inne kobiety. Dużo miejsca w tej części pamiętnika poświęca Bartusówna spotykanym przez siebie osobom – hrabinie Ordynatowej Krasińskiej, aktorowi Królikowskiemu i innym. Choć poetka kreuje się na skromną i prostą osobę, to w dzienniku dostrzec można także słabo skrywaną dumę z tego, że ludzie, z którymi styka się po raz pierwszy, znają już jej prace literackie. W tej części dziennika uwagę skupia m.in. na problemach pracy aktorskiej, w tym konieczności zabiegania o protekcję u bogatszych kobiet, co – jak sama wyznaje – stoi w rażącej sprzeczności z jej dawnym myśleniem o dorosłym życiu, o sobie jako o niezależnej kobiecie, która jest w stanie wszystko osiągnąć własnymi siłami. Ważnym wątkiem w tej części dziennika jest jej spotkanie z Janem Królikowskim, w trakcie którego starszy aktor przekonuje diarystkę, że nie posiada ona odpowiednich umiejętności do pracy aktorki i że powinna zrezygnować ze swoich planów. Znaleźć można tu także dość negatywną ocenę poziomu cywilizacyjnego (kulturalnego) Galicji.
Trzecią, najkrótszą część dziennika, stanowi opowieść o ostatecznej rezygnacji z aktorstwa i poświęceniu się zawodowi nauczycielki „gdzieś w domu prywatnym”, co w przekonaniu autorki „gorsze jest od śmierci, bo łączy się z nim wieczna zależność i tułactwo”. Punktem kulminacyjnym jest rozmowa Bartusówny z jedną z przyjaciółek, w trakcie której dowiaduje się, że troszczący się o jej przyszłość Antoni Odyniec tak bardzo przeciwny był podjęciu przez nią pracy w teatrze, że przekonał Jana Królikowskiego, aby ten za wszelką cenę odwiódł ją od tego pomysłu.