Pamiętniki
Pierwszy pamiętnik to młodzieńczy dziennik intymny z lat 1920-1921, na jego kartach Dłuska spisała około 30 wierszy (dokładnie trudno określić, ile, jako że niektóre są niekompletne, niektóre niedokończone, o czym często we wpisach informuje sama autorka). Stanowią one cenny przykład jej warsztatu poetyckiego we wczesnym okresie twórczości; poza tym sama treść pamiętnika to wyjątkowe źródło historyczne, poświadczające zaangażowanie emocjonalne (i nie tylko) Dłuskiej w odradzającą się niepodległą Polskę. Jest także zapisem (choć siłą rzeczy jednostronnym) relacji przyszłej badaczki z Wandą Jabłońską.
Nie był pierwszym tego rodzaju notatnikiem autorki – w pierwszej datowanej notatce z 28 marca 1920 roku wspomina, że nałóg spisywania myśli właśnie nad nią zwyciężył. Do pisania wraca więc w okresie studiów na Uniwersytecie Jagiellońskim. Notowania nieregularne, od stycznia 1921 r. głównie własne wiersze, z czego tylko trzy zatytułowane: Hypnotyzer, W teatrze, Kobold. Dłuska w opisywanym okresie nie widzi sensu istnienia, nie wierzy w Boga: „instynkty dobre, umysł skrzywiony, woli brak”. Rozważa popełnienie samobójstwa, od którego odciąga ją miłość do matki. Od początku w dzienniku pojawia się postać Wandy Jabłońskiej. Dłuska wraca do wydarzeń z 1918 roku, które miały zaważyć na jej życiorysie: nie wstąpiła do POW, a w życiu osobistym zbliżyła się do Jabłońskiej. Dłuska widywała się z nią w Krakowie, a także odwiedzała ją w jej majątku rodzinnym w Usarzowie. Diarystka pisze o niej w kategoriach przyjaźni, ale wiele fragmentów – niedomówionych, niejasnych – wskazuje na dużo silniejsze zaangażowanie. Po spędzonym razem wieczorze („Wtulałam się w jej silnie oplatujące mnie ręce, dotykałam dłonią jej głowy i do siebie raczej niż do Wandy szeptałam jej imię”), kiedy przyjaciółka sięgnęła po kwiat z wazonu i prosiła o przekazanie matce Marii, Dłuska napisała: „Gdyby mnie wybiła, byłoby to mniej bolesne i mniej okrutne”. Ostatnie wpisy z dziennika wskazują, że relacja między obiema kobietami osłabła, z kontekstu nie wynika jednak, dlaczego. W 1920 roku Dłuska wstąpiła do Ochotniczej Legii Kobiet. O tym epizodzie pisze po długiej przerwie w diariuszowaniu dopiero w styczniu 1921 roku: „A dalej nie wiesz nic o Bieńczycach, o nocach spędzanych na warcie lub na platformie z sianem, grubo rosą srebrzystą pokrytem, w szpitalu w Krakowie, o marymonckim składzie materiałów wybuchowych, o infirmerii OLK w Warszawie, o powrocie do Krakowa, do »cywila«...”. W 1920 roku zginął tragicznie dwudziestoczteroletni brat Wandy, Antoni Jabłoński. Do tego wydarzenia powraca autorka kilkakrotnie w swoich notatkach, poświęcając mu kilka wierszy.
Drugi pamiętnik pochodzi z lat 1954-1974 (wpisy są nieregularne, niektóre dzieli rok, niektóre kilka lub kilkanaście lat) i znacząco różni się swoją materialnością, językiem i treścią od pamiętnika przedwojennego. Mały, kieszonkowego formatu, pozbawiony jakichkolwiek innych zapisków oprócz tych o charakterze stricte diariuszowym, stanowi coś w rodzaju „dziennika wiary”, ponieważ wpisy są właściwie wyłącznie autorefleksją odnoszącą się do doświadczeń religijnych i mistycznych. Wiele z nich pisanych jest w drugiej osobie i skierowanych do „Najukochańszego” bądź „Najukochańszej”. „Najukochańszy” występuje również w wierszach z tego okresu (połowy lat 50.) i wydaje się, że jest to formuła pseudonimująca Boga w duchu przywodzącym na myśl „Pieśni nad pieśniami”. „Najukochańsza” to zaś matka uczonej, zmarła 21 kwietnia 1953 roku, o czym świadczy wpis z dn. 21 kwietnia 1974: „Moja Królowo! moja Królowo! moja Miłości! Upłynęło dokładnie 21 lat od czasu, jak mnie opuściłaś. Msza za Ciebie rano u Zakonnic. Potem krótka rozmowa z ks. Puzyną (zacny lwowianin ks. Kwiatkowski już nie żyje). Ks. P. pochwalił mnie, że jestem dobrą córką, bo msza co miesiąc. Poczułam niesmak, bo jakże Ciebie, taką Ciebie można zapomnieć. – Coś takiego mu powiedziałam”. Również dlatego można interpretować późny pamiętnik Dłuskiej jako rodzaj dziennika żałoby.