Pamiętnik nieznanej autorki [krakowskiej dziennikarki], przebywającej w Tatrach
Zapiski w formie dziennika obejmują okres od 13 lipca do 3 września 1902 r. oraz jeden wpis z 25 kwietnia 1903 r. Jego autorką jest nieznana z imienia i nazwiska nauczycielka i dziennikarka krakowska, która publikowała w czasopiśmie „Nowe Słowo” pod pseudonimem Mika. Celem, jaki przyświecał sporządzeniu dziennika, nie jest wyłącznie relacja z podróży do Zakopanego, wbrew nadanemu przez archiwizujących tytułowi, ale opisanie rozłąki z ukochanym (do niego także skierowane są formuły adresatywne). Związek ten jest o tyle wyjątkowy, że autorka w momencie prowadzenia narracji miała trzydzieści cztery lata, a jej partner dwadzieścia. Rękopis rozpoczyna data 13 lipca 1902 r. – Mika udała się w odwiedziny do rodziny Rogów do Zakopanego w celu podreperowania zdrowia, a jej wybranek Mikołaj – do wsi Wilczyska (woj. lubelskie). Autorka przebywała w Tatrach do 10 sierpnia, następnie wróciła do Krakowa i oczekiwała na powrót partnera, który przeciąga się do 3 września. Ostatni wpis pochodzi z 25 kwietnia 1903 r., jest autobiografią przeplataną wątpliwościami dotyczącymi dalszego losu związku. Dziennik prowadzony jest bardzo skrupulatnie, autorka stara się w nim przekazać wszystkie swoje przemyślenia, odtwarza plan dnia i poniesione wydatki. Jednocześnie często odbiega od rzeczywistych wydarzeń na rzecz opisania swojej miłości i tęsknoty lub głębokiej krytyki otaczającego ją świata.
W swoich zapiskach autorka przedstawia dwa zasadnicze poglądy. Pierwszym z nich jest przekonanie o zgodności i dobraniu w swoim związku („Przypuszczam możliwość zlania się w życiu przyszłym w jedną istotę”, s. 13). Jednocześnie ukrywała partnera przed znajomymi i rodziną prawdopodobnie ze względu na rzadko spotykaną różnicę wieku i poprzednie zawody miłosne. Tęsknota za ukochanym przejawia się w tekście jako chorobliwa. Mika wskazywała także na wady innych par (o małżeństwie Rogów: „on jest strasznie egoistycznym mężczyzną, ona niewolną kobietą, która czuje zobowiązanie zaprzysiężone”, s. 27). Autorka wyłaniająca się z tych opisów to kobieta szaleńczo wręcz zakochana, czuła, ale i zaborcza z powodu swoich wcześniejszych przejść. Druga wyraźnie zaznaczająca się sfera przekonań Miki dotyczy sytuacji i charakteru kobiet w społeczeństwie. Jako publikująca na łamach feministycznego czasopisma, otaczająca się przyjaciółkami o podobnych poglądach (m.in. znajomość z Marią Turzymą), nie odmawiała sobie prawa do oceny spotykanych przez nią przedstawicielek płci. Pisała np.: „(...) Jednym słowem – wstrętny świat: jedne brudem, drugie mazgajstwem przedziwnym, a wszystkie lenistwem przechodzącym wszelkie wyobrażenie, budzą we mnie obrzydzenie niepokonane, głęboką spokojną pogardę. Czymże są te kobiety? Nigdy ludźmi – chyba bezmózgimi i różnymi innymi organicznymi brakami, jakimś gatunkiem. (...) Istne piekło, kara straszna czy przeznaczenie okrutne żyć kobietą postępową i nie mieć nigdy nadziei wydobycia się z tego, nawet nie przeczuwać innego bytu” (s. 39–40). W podobnym tonie wypowiadała się o społeczności zakopiańskiej: „Nerwuje mnie boleśnie wszystko, co widzę w Zakopanem. Bo widzę nie to, co oni chcą, żeby widzieć, a to, co jest, tj. pustkę, próżność, zarozumiałość, czyli głupotę w najszerszym znaczeniu słowa. Socjalistki sprzedające bilety takimi są dygnitarkami, jak hrabiny, tylko bez dobrego obejścia się arystokracji, natomiast z większą pogardą dla ludzi” (s. 97).