Guzik
Tekst opowiada o seansie znanego warszawskiego medium, pewnego rymarza o nazwisku Guzik. Zgodnie z opowieścią, o dokonaniach Guzika rodzina autorki dowiadywała się od pana Hippe, felczera. Gdy wieści o medium dotarły do ojca autorki, ten postanowił go zaprosić na wieczór do domu. Planowany seans odbył się w 1921 r. w mieszkaniu rodziców autorki w kamienicy na rogu placu Saskiego i ulicy Królewskiej. W tekście przedstawiono opisy gabinetu, w którym odbył się seans oraz okolicy domu (w tym czasie na placu Saskim miała miejsce rozbiórka soboru). Autorka dodała również opis ulicy Królewskiej; bardzo ruchliwej i hałaśliwej, miejsca pracy gazeciarzy oraz przejeżdżających tramwajów, samochodów, dorożek. Streściła także przygotowania do seansu. Oprócz rodziny (ojciec, matka, dziadek, trzy córki w wieku 14–17 lat) w spotkaniu uczestniczyli także rejent Rzepecki („staruszek") i pan Jasiński (przyjaciel rodziny, kpiarz i sceptyk). Młodszy brat autorki nie brał udziału w seansie, a służące podsłuchiwały przebieg wydarzeń zza drzwi. Autorka opisała niektóre osoby i ich ubiór, szczególnie dużo miejsca poświęcając dziadkowi – „wykwintnemu” panu w starszym wieku. Po kolacji wszyscy przeszli do gabinetu i zasiedli przy przygotowanym stole. Położyli na blacie złączone ręce. Wyłączono światło, zapanowała ciemność i cisza. Atmosferę skupienia przerwało niespodziewane przybycie gości, państwa Rzepeckich. Zaraz potem przebieg seansu zakłócił ich pies, Mars, wracający z poobiedniego szwendania się po mieście. Gdy zapanował spokój, nad głową ojca pojawiły się iskry. Mężczyzna powiedział, że ktoś go pocałował; uznał, że to jego zmarła matka. Obecni usłyszeli odgłos przesuwania ciężkiego tapczanu, stojącego tuż przy stole. W tym momencie zaciekawiona służąca otworzyła drzwi, wpuszczając światło do gabinetu. Książki, leżące koło tapczanu, przeleciały nad głowami siedzących i uderzyły z impetem o drzwi, zamykając je. Uczestnicy czekali jeszcze dłuższą chwilę, ale nic więcej już się nie wydarzyło.
