publikacje

Wróć do listy

Dziennik: 1950–1964

Pod wpływem lektury Nikołaja Nikitina Rosji wierni synowie autorkę nachodzi refleksja, że jej życie było dość bogate, aby sama mogła napisać własny pamiętnik: „Ostatecznie i ja widziałam i przeżyłam trochę ciekawych rzeczy, i teraz dopiero, gdy czasem usiłuję o nich myśleć, widzę, jak prędko wszystko zaciera się w pamięci” (k. 5r). Dzięki zasłyszanej w radiu amerykańskiej melodii przypomina pierwszy dłuższy pobyt w Szwecji, w Sztokholmie, gdzie w 1946 r. była z matką. Jej wspomnienia są ogólne, rozmyte, pozbawione szczegółów, co sama zauważa: „To dziwne, że z tamtego okresu nie pamiętam żadnych specjalnych »wydarzeń«, sprawunków. Zdaje mi się, że wyjechaliśmy, tak jak przyjechaliśmy” (k. 6r). Kolejne wpisy o pobycie w Szwecji nieregularne, rozrzucone w czasie. Ostatnie miesiące 1951 r. są dla Nadzinowej trudne – zmagając się z chorobą synka, obawiając o zdrowie matki i zamartwiając trudną sytuacją finansową, powątpiewa w swoją wartość: „Ciekawe, jak to się wszystko potoczy. Wiem, że nie mam żadnego wpływu na bieg naszych spraw. Wszystkie ambicje odpadają powoli, nic w życiu nie osiągnęłam i wiem, że nic mi nie będzie dane osiągnąć” (k. 24r). Ponury nastrój pogłębia się w początkach kolejnego roku, gdy zmuszona jest, ściślej niż do tej pory, łączyć życie zawodowe z domowym: „Od nowego roku nie chodzę do biura, bo Marysia odeszła i nie mam z kim zostawić Jacka. Pewno wykorzystają to, żeby dać mi wymówienie” (k. 25v). Jednocześnie nadal martwi się o zdrowie matki: „Bardzo obawiam się o matkę. Wydaje się, że i ona jest bardzo wyczerpana. Muszę uprzyjemnić jej jakoś życie, ale jak?” (k. 28r).

Kolejne miesiące nie przynoszą wielkich zmian. Autorka, przygnębiona redakcją, w której do tej pory pracowała, zwalnia się i zaczyna nową pracę. Po wielu miesiącach poszukiwań pracę podejmuje także jej mąż, Stanisław. Wobec nieustających trosk o zdrowie matki i problemów z kolejnymi gosposiami, Nadzinowa pisze w połowie 1952 r., całkowicie pozbawiona nadziei: „Staś orze, ja też, to wszystko nie ma sensu, nie trzyma się kupy. Powykańczamy się tylko, ot co” (k. 31v). W następnych tygodniach wydaje się jej, że jest na skraju wytrzymałości – dowiaduje się, że matka jest w stanie niekwalifikującym się do operacji serca, rodzinie brakuje także pieniędzy na podstawowe sprawunki: „Mamy tak mało pieniędzy, że po prostu nie wiem, za co zjeść jutro obiad. Ja mogę jeść mleko i kartofle, ale Jacek? Co prawda jest taki upał, że i on nie ma apetytu, ale to żadna pociecha” (k. 33v). Wyrazem złego samopoczucia jest również odniesienie do przedwczesnej śmierci Stanisława Wyspiańskiego: „Dziś wstrząsnęła mną pewna wiadomość, którą przeczytałam: Wyspiański żył 38 lat. To znaczy, że gdyby mi przyszło za cztery lata umrzeć, cóż by zostało po mnie: jaka pamięć – żadna! Same rzeczy przypadkowe, przypadkowo i źle zrobione. Jakie to smutne” (k. 46r).

Autor/Autorka: 
Miejsce powstania: 
Warszawa
Opis fizyczny: 
52 k. ; 21 cm.
Postać: 
zeszyt
Technika zapisu: 
rękopis
Język: 
Polski
Dostępność: 
dostępny do celów badawczych
Data powstania: 
Od 1950 do 1964
Stan zachowania: 
Pojedyncze karty luźne
Sygnatura: 
III 10233
Uwagi: 
Dziennik prowadzony czarnym i niebieskim długopisem, okazjonalnie ołówkiem. Na ostatniej karcie rysunek wykonany przez syna autorki.
Słowo kluczowe 1: 
Słowo kluczowe 2: 
Słowo kluczowe 3: 
Osoba, której dotyczy treść: 
Główne tematy: 
choroba matki, relacje domowe, kariera zawodowa, pieniądze, wakacje, trudna sytuacja rodzinna, złe samopoczucie, kłopoty domowe, godzenie pracy i życia rodzinnego, zatrudnienie, podróż, wspomnienia z podróży, diarystyka kobieca
Nazwa geograficzna - słowo kluczowe: 
Zakres chronologiczny: 
Od 1946 do 1964
Nośnik informacji: 
papier
Gatunek: 
dziennik/diariusz/zapiski osobiste