publikacje

Wróć do listy

Czerwiec 1941 r. w Samborze

Autorka opisuje wydarzenia, które miały miejsce w samborskim więzieniu w czerwcu 1941 r., kiedy NKWD wymordowało tam kilkuset więźniów. Reszta z nich uciekła, zorientowawszy się, co się dzieje. Wypadki te miały miejsce kilka dni po napaści Niemiec na ZSRR. Autorka opisuje zdarzenia na podstawie relacji naocznych świadków oraz własnych wspomnień.

W czerwcu 1941 r. w Samborze i okolicach nastąpiły masowe aresztowania, przeważnie wśród, jak ich określa autorka, nacjonalistów ukraińskich. Jak opisuje, W dniu 26. czerwca o 4 rano do domu autorki wpadł przerażony mężczyzna w samej bieliźnie, koszulę miał pokrwawioną, cały się trząsł. Nie mógł z siebie wydobyć słowa. Po chwili wybiegł z domu i schował się w ogrodzie. Przez cały dzień w mieście słychać było strzały, pustymi ulicami przebiegali przerażeni ludzie w bieliźnie i kryli się, gdzie się dało. Gdy strzelanina ustała, autorka poszła do ogrodu i zaprosiła ukrywającego się mężczyznę do domu. To on opowiedział jej, co się stało.

Według jego relacji, tamtego dnia rankiem żołnierze NKWD wyprowadzili więźniów z cel na wewnętrzne podwórze i tam ich rozstrzeliwali. Wtedy w jednej z cel ktoś wyrwał sedes i rozwalił nim drzwi. Więźniowie wydostali się na korytarz i zaczęli wypuszczać innych, nawołując do ucieczki. W ogromnej panice, bo strzelano do nich, rozpierzchli się po okolicznych domach. Mężczyzna, który trafił do domu autorki, był Ukraińcem. Przedstawił się jako szewc z Turki. Razem z nim w celi był podobno Janek Dziedzic, dobrze znany Jadwidze. Był to uczeń 10 klasy, aresztowany pod zarzutem tworzenia nielegalnej organizacji na terenie szkoły. Ukrainiec opowiadał, jak przynoszono go skatowanego z przesłuchań. Prawdopodobnie został zabity w więzieniu, ale nikogo nie zdradził.

Autorka przytacza także relację innego świadka, podoficera WP, Stefana Dudy. Duda wspomina, że gdy nastąpiły naloty niemieckie na lotnisko w Kalinowie i miasto Sambor, Rosjanie zaczęli w pośpiechu opuszczać miasto. Prokurator Stupakow i naczelnik NKWD Milczenko wydali rozkaz rozstrzelania wszystkich więźniów. Autorka podaje za nim drastyczne szczegóły przeprowadzonej akcji, uzupełniące relację poprzednią.

Autorka zamieszcza także relację mieszkańca miasta, który miał wraz z sąsiadem udać się do więzienia na wieść o uwolnieniu więźniów politycznych i zastał tam straszliwy widok. Po drodze mijał żołnierzy radzieckich, jadących w stronę Drohobycza.

Według relacji autorki, Niemcy dopiero 26. czerwca opanowali Sambor. Zwołali Żydów i kazali im wynosić ciała pomordowanych więźniów. Zwłoki, zgodnie z ich relacją, były w takim stanie, że trudno było je rozpoznać i zaczynały się już rozkładać.

Tydzień później, jak donosi autorka, odbył się masowy pogrzeb kilkuset osób. W kondukcie szli duchowni trzech wyznań: księża rzymsko- i greko-katolickiego obrządku oraz rabini wyznania mojżeszowego. Za nimi szli wszyscy mieszkańcy miasta, bez względu na wyznanie i narodowość. Olbrzymia mogiła zbiorowa powstała na cmentarzu samborskim. Był to, zgodnie z jej opisem, wał ziemi podobny do nasypu kolejowego.

Po  jakimś czasie okazało się, jak podkreśla autorka, że masakra w Samborskim więzieniu nie była odosobniona. Była to planowa akcja, przeprowadzona we wszystkich więzieniach ziem wschodnich, które NKWD musiało opuścić. Niemcy odkryli też na tzw. Nowym Świecie, nad brzegiem Dniestru, dół, w którym zakopano zwłoki 117 ludzi. Ukraińcy umieścili na kopcu krzyż i napis: "Żertwy NKWD”.

Autor/Autorka: 
Miejsce powstania: 
s.l.
Opis fizyczny: 
7 s.; 30 cm.
Postać: 
oprawa zeszytowa
Technika zapisu: 
maszynopis
Język: 
Polski
Miejsce przechowywania: 
Dostępność: 
tak
Data powstania: 
1992
Stan zachowania: 
dobry
Sygnatura: 
AWII/616
Tytuł kolekcji: 
Archiwum Wschodnie
Słowo kluczowe 1: 
Słowo kluczowe 2: 
Słowo kluczowe 3: 
Główne tematy: 
stracenia więźniów przez NKWD w więzieniu w Samborze w czerwcu 1941 roku
Nazwa geograficzna - słowo kluczowe: 
Zakres chronologiczny: 
1941
Nośnik informacji: 
papier
Gatunek: 
pamiętnik/wspomnienia